Malowana Wioska

Malowania Wioska

Jest w krakowskim gdzieś ponad Wisłą wieś. Domy z wierzchu malowane, ściany, nawet piece. Każda izba tam inny motyw ma. Promyk słońca przeniesiony pod słomiany dach. Przyjeżdżają tu ludzie z krajów stu. Dziwują się, że ktoś ogród do mieszkania wniósł.” – film Kwiaty Wyobraźni.

Wjeżdżamy do Zalipia i oczy z wrażenia przecieramy. Tą małą, acz rozległą wioskę zdobi ponad 30 malowanych w kwiaty chat. Jedziemy równym asfaltem, co chwila zatrzymując się przy pięknie zdobionych zagrodach. Podziwiamy. Nie opłaca się nawet iPhone’a do kieszeni chować. Czujemy się jak w bajce. Jest pięknie.

Początek

Po koniec XIX w., kobiety zaczęły dekorować białymi packami osmalone sadzą z otwartych pieców czarne izby, czyli kuchnie po dzisiejszemu. Z czasem, czarno białe wzory nabrały kolorów. Otwarte piece odeszły, dekoracje zostały. Ewoluując z pierwotnych pacynek w kolorowe bukiety z wyobraźni rodem. Wyszły z ukrycia, by zdobić nieśmiało studnie i stodoły, aż na chat fasady zawitały.

Pierwsza wzmianka o malowanej wiosce pochodzi z 1905 r., za sprawą austriackiego urzędnika Władysława Hickela, którego służący pochodzący z okolic Zalipia, zabrał do Krakowa malunki ze swojej wsi. Hickel, zainteresował się barwnymi kwiecistymi wzorami. Zwiedził Powiśle Dąbrowskie i opisał sztukę lokalną na łamach lwowskiego czasopisma.

Felicja Curyłowa

Pisząc o Zalipiu i jego pięknej, artystycznej tradycji nie sposób pominąć Felicji Curyłowej, która ową tradycję rozpropagowała, inspirując innych do jej kultywowania. Felicja urodziła się w Zalipiu w 1904 r. i przez niemal całe życie do 1974 r., związana była z kultywowaniem i rozwijaniem sztuki. Ta nie wysoka wzrostem i silna charakterem kobieta, przyczyniła się do rozwoju wsi. Dzięki jej staraniom władze PRL-owskiej Polski, zelektryfikowały wioskę i wybudowały tu asfaltową drogę, kilkanaście lat wcześniej od otaczających ją wsi. Zjednoczyła zalipiańskie malarki w stowarzyszenie “Wieś Tworząca”, poprawiając nieco ich byt materialny. Przede wszystkim jednak tworzyła sztukę i rozsławiała wieś swoją, zdobiąc lokalną sztuką miejsca nieraz odległe. Ponoć, najbardziej dumna była z ozdobienia dziecięcej bawialni na statku Batory. Pod koniec życia starała się o budowę wiejskiego domu kultury. Nie zdążyła. “Dom Malarek” powstał już po jej śmierci. W 1978 r. powstało w jej domu muzeum, którym opiekuje się wnuczka Wanda Racia. “Dom Malarek” oraz tym bardziej Muzeum – Zagroda Felicji Curyłowej to obowiązkowe miejsca odwiedzin w Zalipiu.

Malowany Miś

Rodzina Miś, to jedna z zaledwie kilku zalipiańskich rodzin w których tradycja malowania przeszła z pokolenia na pokolenie. Zaczęło się od Pani Marii, która zaraziła córkę Bogusławę, a ta swoje latorośle: Magdę i Gabrysię. Syn Kuba jak większość zalipiańskich mężczyzn nie dzierży pędzla w dłoni. Rodzina co roku, startuje w odbywającym się od 1948 r. konkursie “Malowana Chata”. Co roku niszczy stare malowidła, by w ich miejsce namalować nowe. Tak robią wszyscy uczestnicy konkursu. Tak, więc co roku wioska czaruje nowymi, świeżymi kwiecistymi wzorami.

Pani Bogusława, jest również przewodnikiem po Zalipiu. Warto się wybrać z nią na spacer, podczas którego zobaczysz kilka wyjątkowych, malowanych zagród oraz zwiedzisz okoliczny kościół. W klimatycznej, małej pracowni, w zaciszu rodzinnego domu, możesz odbyć warsztaty malarskie. Podczas, których Pani Bogusława nauczy podstaw tutejszego malarstwa. Rodzina tworzy także rękodzieło zalipiańskie, które możesz zakupić na ich stronie internetowej MALOWANY MIŚ.

Kilka słów na koniec

Dawno nie urzekło mnie w Polsce żadne miejsce tak mocno jak Zalipie. Spodziewałem się kilku malowanych domów, zastałem kilkadziesiąt, choć niestety wioska wyludnia i nie ma już ich tyle co np. 30 lat temu. Najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić, aby pomóc w zachowaniu tej pięknej tradycji to odwiedzić Zalipie. Przyjedź, odwiedź “Dom Malarek”, Muzeum – Zagroda Felicji Curyłowej, pójdź na spacer z Panią Bogusławą, przenocuj w “Gościna u Babci”. Kto wie, może dzięki Twojej wizycie w Zalipiu powstanie kiedyś gospoda, ktoś wybuduję bazę noclegową a wieś przestanie się wyludniać. Warto by tak wyjątkowe miejsce, z tak piękną, kolorową tradycją przetrwało. Warto.

Wyjazdy dla firm
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Podziel się: